Wydawać by się mogło, że te dwa pojęcia nie mają ze sobą nic wspólnego. Jednak obserwując rosnącą w ostatnim czasie niechęć do przebywających w Polsce sąsiadów z Ukrainy, można zauważyć pewne podobieństwo.
Goście z Ukrainy, podobnie jak przysłowiowa teściowa, najlepiej są odbierani wtedy, gdy mieszkają z dala od nas. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale najczęściej chętnie gościmy teściową tylko na krótko — z okazji świąt czy rodzinnych uroczystości — a najbezpieczniej składamy życzenia telefonicznie. Dłuższe wspólne przebywanie pod jednym dachem często prowadzi do konfliktów, a „kochana mamusia” łatwo może się stać „wredną teściową”.
To zjawisko można w pewnym stopniu odnieść do sytuacji Ukraińców w Polsce. Nasi najbliżsi sąsiedzi, z którymi przez dziesięciolecia (jeszcze od czasów ZSRR) żyliśmy w zgodzie i wzajemnej życzliwości, stali się dziś dla dużej części społeczeństwa wrogiem publicznym numer jeden. Nie wynika to z ksenofobii Polaków — przez lata odnosiliśmy się do Ukraińców z sympatią — lecz z błędnej polityki imigracyjnej, jaką narzucają nam rządzący.
To tak, jakby Sejm uchwalił prawo, zgodnie z którym każda teściowa może zamieszkać w mieszkaniu swoich dzieci na czas nieokreślony, na ich koszt, a przy tym posiadać większe prawa niż właściciele. Nietrudno przewidzieć, że taka sytuacja prowadziłaby do napięć i konfliktów.

28 lipca Słupsk - kolejny marsz przeciwko masowej imigracji - relacja
Dzisiejsze protesty dotyczą oczywiście imigrantów, ale nie są wymierzone przeciwko nim samym. Trudno bowiem winić ludzi za to, że korzystają z bezpłatnych świadczeń i przywilejów, które im zaoferowano. Sprzeciw społeczny Polaków — zwłaszcza członków i sympatyków partii Grzegorza Brauna — dotyczy nie samych Ukraińców, lecz błędnej i szkodliwej polityki migracyjnej prowadzonej w ostatnich latach kosztem obywateli naszego kraju.
Czy jest szansa na poprawę wzajemnych relacji? Z pewnością tak. Należy powrócić do zasad, które obowiązywały przed przyjęciem ustawy o pomocy Ukraińcom — kiedy obywatele zza Buga mogli przyjeżdżać do Polski w celach turystycznych, naukowych lub zawodowych na ściśle określony czas, wskazany w wizie, bez dodatkowych praw i przywilejów przysługujących wyłącznie obywatelom polskim.
Czy do takiej normalności wrócimy w marcu przyszłego roku, gdy skończy się okres obowiązywania obecnych przepisów? Nie jestem przekonany. Choć prezydent Nawrocki zapowiedział, że nie przedłuży ukraińskich uprawnień, to neoliberalny rząd Tuska może w praktyce utrzymać obecny stan rzeczy poprzez odpowiednie rozporządzenia.
Jeśli do tego dodamy rosnący na samej Ukrainie nacjonalizm i kult banderyzmu, pole potencjalnych konfliktów staje się coraz szersze. Zapowiadana przez prezydenta ustawa o penalizacji szerzenia ideologii banderowskiej może wręcz stać się punktem zapalnym nowych sporów. Musimy mieć świadomość, że pozwoliliśmy przedstawicielom obcego narodu w znacznym stopniu zinfiltrować różne sfery naszego życia społecznego.
Wysoko wyszkoleni i uzbrojeni ukraińscy dywersanci działają w Polsce niemal jak u siebie — czego dowiodły nie tylko liczne podpalenia na terenie kraju, lecz także największy akt terrorystyczny w historii Europy, czyli wysadzenie gazociągu Nord Stream, w którym uczestniczyli sprawcy działający z terytorium Polski, wykorzystując fałszywe firmy zarejestrowane w naszym kraju. To zagrożenie wciąż istnieje i z pewnością nie zniknie w najbliższym czasie.
Co powinniśmy zrobić? Już teraz należy wzmocnić środki bezpieczeństwa wobec cudzoziemców przebywających w Polsce. W samorządach lokalnych powinny powstać organy odpowiedzialne za kontrolę legalności ich pobytu i ewentualnego ryzyka działalności przestępczej. Warto też wywierać nacisk na przedstawicieli władz centralnych — posłów i senatorów — by wprowadzili rozwiązania prawne umożliwiające ograniczenie negatywnych skutków masowej imigracji, choćby poprzez petycje kierowane do biur poselskich.
Niestety, można odnieść wrażenie, że nasi parlamentarzyści funkcjonują w równoległej rzeczywistości, całkowicie oderwanej od codziennych problemów obywateli.
Aleksander Jacek
−∗−
DOŁĄCZ DO NAS - JAK SYMPATYK LUB CZŁONEK
