Czy prezydent Słupska po raz kolejny naruszyła prawo
Kariera polityczna Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej, obecnej prezydent Słupska, rozciąga się na kilka dekad i od lat stanowi przedmiot publicznych kontrowersji. Choć jej aktywność zawodowa rozpoczęła się w oświacie – a okres pełnienia funkcji dyrektorki szkoły bywa przez część mieszkańców oceniany jako najbardziej udany etap jej działalności publicznej – to właśnie sfera polityczna przyniosła jej rozpoznawalność, nierzadko okupioną poważnymi zarzutami natury prawnej i etycznej.
Od samego początku swojej drogi publicznej Danilecka-Wojewódzka była związana ze środowiskami lewicowymi. W lokalnych strukturach władzy pojawiła się jeszcze w realiach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zasiadając w Radzie Narodowej. W pierwszych wolnych wyborach samorządowych w 1990 roku uzyskała mandat radnej miejskiej z listy ugrupowania lewicowego. Po zakończeniu pracy w oświacie pełniła przez kilka lat funkcję rzecznika prasowego ówczesnego prezydenta Słupska Macieja Kobylińskiego (SLD).
Relacje polityczne z Kobylińskim zakończyły się jednak otwartym konfliktem. W 2010 roku Danilecka-Wojewódzka wystartowała przeciwko niemu w wyborach na urząd prezydenta miasta, nie uzyskując wymaganej liczby głosów. Do władz Słupska powróciła w 2014 roku jako zastępczyni Roberta Biedronia, który – w cieniu afer obciążających wcześniejsze lokalne elity – bez większego trudu wygrał wybory samorządowe.
Gdy Robert Biedroń, po stosunkowo krótkim okresie urzędowania, zdecydował się przenieść swoją aktywność polityczną najpierw na szczebel ogólnokrajowy, a następnie europejski, wskazał Danilecką-Wojewódzką jako swoją następczynię. Od 2018 roku sprawuje ona funkcję prezydenta Słupska.
Wyroki, zarzuty i wątpliwości
Polityczny życiorys obecnej prezydent nie jest jednak wolny od poważnych obciążeń. Jedną z najistotniejszych spraw było niezgodne z prawem wykorzystywanie mienia komunalnego, zakończone prawomocnym wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. II OSK 291/14). Konsekwencją tego rozstrzygnięcia była rezygnacja Krystyny Danileckiej-Wojewódzkiej z mandatu radnej miejskiej oraz funkcji przewodniczącej klubu radnych – w atmosferze publicznego skandalu.
W uzasadnieniu wyroku NSA jednoznacznie wskazał, że:
„Zasadniczym celem rozwiązań antykorupcyjnych zawartych w ustawach samorządowych jest wyeliminowanie sytuacji, w których radny, wykorzystując swój mandat, uzyskiwałby nieuprawnione korzyści dla siebie lub osób bliskich”.
Orzeczenie to wpisuje się w fundamentalną zasadę prawa publicznego nemo iudex in causa sua oraz konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, której naruszenie w działalności organów samorządu terytorialnego prowadzi do erozji zaufania obywateli do instytucji państwa.

Kolejną szeroko komentowaną sprawą było poświadczenie nieprawdy w dokumentach dotyczących adresu zameldowania, co umożliwiło Danileckiej-Wojewódzkiej start w wyborach samorządowych w 2018 roku. Postępowanie zostało rozpoznane przez Sąd Rejonowy w Słupsku w trybie wyborczym – a więc w procedurze nieprocesowej, cechującej się znacznym ograniczeniem postępowania dowodowego. Sąd oparł swoje rozstrzygnięcie wyłącznie na oświadczeniu samej zainteresowanej, która zapewniała, iż od lat była zameldowana na stałe w Słupsku.
oficjalne miejsce zameldowania Krystyny danileckiej
https://www.facebook.com/reel/2171338066732348
Równolegle sprawę badała Prokuratura Rejonowa w Chojnicach, która ostatecznie postępowanie umorzyła. W uzasadnieniu wskazano m.in., że Krystyna Danilecka-Wojewódzka „miała prawo podać nieprawdziwe dane, ponieważ nie została uprzedzona o odpowiedzialności karnej za poświadczenie nieprawdy”. Argumentacja ta wywołała istotne wątpliwości w środowisku prawniczym, zwłaszcza w kontekście zasady ignorantia iuris nocet – nieznajomość prawa szkodzi.
Wątki gospodarcze i rodzinne
Kontrowersje dotyczą również działalności gospodarczej związanej z osobą obecnej prezydent. Głośnym echem odbiła się sprawa wykorzystywania środków spółki Nord Express przy budowie prywatnego domu pod Ustką. Zawiadomienie wskazywało na działanie na szkodę spółki oraz jej głównego udziałowca – szwagra Danileckiej-Wojewódzkiej. Choć postępowanie zostało ostatecznie umorzone po osiągnięciu porozumienia rodzinnego, sprawa pozostawiła trwały cień podejrzeń.

Oświadczenie majątkowe pod lupą
Jak wynika z ujawnionych dokumentów, to jednak oświadczenie majątkowe z 2018 roku może okazać się kluczowe dla dalszej oceny prawnej działań prezydent Słupska. Pojawiły się poważne wątpliwości co do pominięcia w nim istotnych składników majątku wspólnego – udziałów o znacznej wartości w spółce Nord-Express, świadczącej usługi komunikacyjne na terenie miasta.
W oświadczeniu brak jest jakiejkolwiek informacji o tych udziałach, mimo że – zgodnie z zasadami ustawowej wspólności majątkowej – prezydent miała prawo do połowy udziałów formalnie należących do jej męża. Zarówno doktryna, jak i ugruntowane orzecznictwo Sądu Najwyższego (uchwała SN z 7 lipca 2016 r., sygn. III CZP 32/16) jednoznacznie wskazują na obowiązek ujawnienia tego rodzaju składników majątkowych.

Zgodnie z art. 233 § 1 i § 6 Kodeksu karnego, poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
Sprawa nabiera szczególnego ciężaru gatunkowego również z uwagi na fakt, że spółka Nord-Express prowadzi działalność na terenie miasta, którym kieruje Krystyna Danilecka-Wojewódzka. W takim układzie faktycznym – jak wskazują prawnicy – mogłoby dojść do realizacji znamion czynu z art. 231 § 2 Kodeksu karnego, tj. nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, zagrożonego karą do 10 lat pozbawienia wolności.



Odrębną, lecz nie mniej istotną kwestią pozostaje ewentualna odpowiedzialność osób trzecich. Jeżeli organy ścigania potwierdziłyby istnienie nieprawidłowości, trudno przyjąć, iż działania te mogłyby być podejmowane w całkowitej izolacji. Procedowanie uchwał, podejmowanie decyzji administracyjnych czy brak reakcji organów kontrolnych rodzi pytania o współudział urzędników oraz radnych zaplecza politycznego prezydent miasta.
Co dalej?
Dlaczego przez tak długi czas sygnały o możliwych nieprawidłowościach pozostawały bez realnej reakcji instytucjonalnej? Odpowiedzi niektórzy upatrują w specyfice lokalnych układów władzy i historycznych uwarunkowaniach miasta, które bywa określane mianem „ostatniego bastionu PRL-u”.
Historia poprzednika Danileckiej-Wojewódzkiej, Macieja Kobylińskiego, zdaje się tę tezę wzmacniać. Przez lata w siedzibie ratusza organizowano tzw. „bale prezydenta”, podczas których – jak ustalono – naruszano przepisy ustawy o wychowaniu w trzeźwości, Kodeksu wykroczeń oraz Kodeksu karnego skarbowego (alkohol, hazard, nielegalna zbiórka). W wydarzeniach tych uczestniczyli przedstawiciele lokalnych elit, w tym sędziowie i prokuratorzy. Proceder ten został przerwany dopiero po zawiadomieniu złożonym przez jedno z lokalnych stowarzyszeń obywatelskich.

Czy obecna prezydent Słupska dopuściła się naruszenia prawa i czy poniesie z tego tytułu odpowiedzialność – rozstrzygną właściwe organy wymiaru sprawiedliwości. Z perspektywy interesu publicznego jedno pozostaje jednak bezsporne: sprawa ta dotyka fundamentów państwa prawa – salus publica suprema lex esto – a jej dalszy bieg powinien być przedmiotem szczególnej uwagi opinii publicznej.
----------------------------------------- *** ----------------------------------------------
